Wyjazd integracyjny ;)
Dodane przez Zibar dnia Styczeń 28 2016 16:32:53
W walentynkowy week-end dużą grupą klubowiczów wybraliśmy się na dwudniowy wyjazd do Muszyny. Tradycyjnie w trakcie trwania wycieczki zwiedzaliśmy ciekawe okolice, które znalazły się na naszej trasie, wieczorem zasiedliśmy przy wspólnym stole, a kulminacyjnym punktem wyjazdu było kibicowanie na meczu naszej drużyny z miejscowym zespołem.
Treść rozszerzona
W walentynkowy week-end dużą grupą klubowiczów wybraliśmy się na dwudniowy wyjazd do Muszyny. Tradycyjnie w trakcie trwania wycieczki zwiedzaliśmy ciekawe okolice, które znalazły się na naszej trasie, wieczorem zasiedliśmy przy wspólnym stole, a kulminacyjnym punktem wyjazdu było kibicowanie na meczu naszej drużyny z miejscowym zespołem.




Po zbiórce w sobotni poranek jak zwykle na parkingu hali "Centrum" ruszyliśmy w stronę Doliny Popradu, Dzień rozpoczął się dość pochmurno, ale kiedy zbliżyliśmy się w okolice Jeziora Rożnowskiego zaświeciło piękne słonce, które pozwoliło na "rozprostowanie kości" i krótkie zwiedzanie zapory.





Ruszyliśmy w kolejny etap. Wybraliśmy trasę dłuższą ale bardziej malowniczą. Doliną Dunajca i Popradu dotarliśmy na rynek Starego Sącza. Tu mogliśmy pozwiedzać rynek z średniowieczną zabudową oraz klasztor Klarysek, którego początki sięgają XIII wieku.





Pod wieczór dojechaliśmy do miejsca naszego noclegu. Po zakwaterowaniu i krótkim wypadzie na rynek w Muszynie, gdzie zaskoczył nas wystrój świąteczny całego palcu oraz obiadokolacji - rozpoczęliśmy wspólne tradycyjne biesiadowanie, które przeciągnęło się do późnych godzin.





Drugi dzień rozpoczęliśmy od wycieczki do Krynicy. Duża część klubowiczów spacerowała po deptaku, ale wiekszość udała się na Górę Parkową na której zalegało sporo śniegu, którego w Dąbrowie nie było.





Popołudnie to już kibicowanie! Niestety wynik meczu mocno nas zaskoczył. Po krótkiej walce nasz zespół niespodziewanie uległ "Mineralnym" i nie wygrał nawet jednego seta. Po meczu w rozmowie ze sztabem trenerskim dowiedzieliśmy się, że nasza drużyna borykała się z dużymi kłopotami zdrowotnymi, a sezon grypowy mocno dał się we znaki naszym zawodniczkom, co wpłynęło zasadniczo na wynik meczu.



Przełknęliśmy kolejny raz gorzką pigułkę i bo kilkugodzinnej jeździe busem wieczorem, bezpiecznie wróciliśmy do punktu startu.

Oby do następnego wyjazdu!